This website will not display properly without JavaScript enabled - Ce site ne peut pas s'afficher correctement sans JavaScript - Strony nie wyświetlą się poprawnie bez JavaScript.

Państwo pirackie

Richard Medhurst jest niezależnym, syryjsko-brytyjskim dziennikarzem śledczym. "Państwo pirackie" (pełny tytuł "Zbrojny rabunek światowych zasobów energii ") jest ciekawym spojrzeniem na to, jak Waszyngton wykorzystał wojnę w Iranie do zastąpienia Nord Stream, ocalenia dolara i uzyskania kontroli nad światowymi paliwami.

Część poniższych ilustracji jest w istocie animacjami. Żeby je obejrzeć, należy kliknąć na link pod stosownym obrazkiem lub odwiedzić angielską stronę źródłową: substack Richarda Medhursta 

Tłumaczenie Google+DeepL, adaptacja domowa.


Zbrojny rabunek światowych zasobów energii

Autor: Richard Medhurst
01/05/2026

Kuszące jest przekonanie, że amerykańska machina wojenna jest popsuta. Pod względem militarnym Iran rzeczywiście zadał Stanom Zjednoczonym najgorszą porażkę w najnowszej historii – które opisywałem w szczegółach .

Jednak w tle Waszyngton po cichu dokonywał zbrojnego rabunku światowych zasobów ropy i gazu. Wszystkich zasobów.

Animacja '90 dni błyskawicznej wojny energetycznej USA'

Niniejsze śledztwo zostało przedstawione w moim filmie dokumentalnym „Narodziny petrogas-dollara i państwa pirackiego ”.

W ciągu zaledwie 90 dni Stany Zjednoczone przeprowadziły energetyczny „blitzkrieg”, do którego przygotowania trwały od dziesięcioleci:

  • Setki uderzeń na rosyjskie tankowce i rafinerie
  • Zakłócenie dostaw jednej trzeciej ropy naftowej i LNG do Chin
  • Zdobycie największych rezerw ropy naftowej na świecie (Wenezuela)
  • Ustanowienie globalnej blokady morskiej od Arktyki do Oceanu Indyjskiego

A przy tej okazji USA porwały głowę jednego państwa i zamordowały głowę drugiego państwa.

Jesteśmy świadkami transformacji Stanów Zjednoczonych z imperium w bezprawne Państwo Pirackie oraz narodzin tego, co nazywam „petrogas-dolarem” lub „LNG-dolarem”.

Harmonogram tej kampanii mówi sam za siebie:

Animacja 'Chronologia kampanii'

Celem jest chaos

W przeszłości Stany Zjednoczone były bardzo wrażliwe na wstrząsy na rynku ropy. Zamknięcie Cieśniny Ormuz byłoby katastrofą, ponieważ USA nie byłyby w stanie wyprodukować wystarczającej ilości ropy, aby zaspokoić potrzeby rynku.

Obecnie jednak są największym producentem ropy naftowej, gazu i produktów rafinowanych na świecie, a także największym eksporterem skroplonego gazu ziemnego (LNG).

Wiele osób wciąż wierzy w stare przekonanie, że wysokie ceny ropy są szkodliwe dla Stanów Zjednoczonych, ale prawda jest już odwrotna. Po raz pierwszy w historii globalnego niedoboru dolar nie traci na wartości, podczas gdy złoto gwałtownie drożeje — jest wręcz przeciwnie. Wysokie ceny energii nie stanowią już zagrożenia dla Wall Street — są one w rzeczywistości celem samym w sobie.

To nie przypadek, że w wyniku wojny na Ukrainie Stany Zjednoczone stały się największym światowym eksporterem LNG. Do 2022, Stany Zjednoczone dostarczały Europie zaledwie 9% energii; od 2022, stały się głównym europejskim dostawcą węgla, ropy naftowej i LNG.

Animacja 'Import ropy naftowej, węgla i LNG ze Stanów Zjednoczonych do UE [2021–2025]'

Kiedy Condoleezza Rice czy Joe Biden mówili, że Europa "powinna chcieć zależeć” od amerykańskiej energii i obiecywali „położyć kres” projektowi Nord Stream – mówili dosłownie. Nakładając sankcje na Moskwę i wysadzając gazociągi Nord Stream, Stany Zjednoczone nie tylko zaszkodziły Rosji, ale uzależniły od siebie Europę — przekształciły Europę w stałego klienta, zapewniając sobie długoterminowe zyski i umacniając pozycję dolara Petrogas.

Stany Zjednoczone są oddzielone od Europy oceanami, co sprawia, że transport gazu jest kosztowny. Nikt nigdy nie kupiłby amerykańskiego LNG, skoro tuż obok jest tani rosyjski gaz. Dlatego Stany Zjednoczone wyeliminowały konkurencję.

Nie tylko kosztem Rosji, ale także przejmując połowę katarskiego udziału w rynku LNG:

Import skroplonego gazu ziemnego od głównych partnerów

Zakończyć robotę w Europie

Stany Zjednoczone osiągnęły już pełną zdolność eksportową. Mają gaz, ale nie mogą go transportować wystarczająco szybko, aby zaspokoić popyt na rynku, który oczyściły z konkurencji. Waszyngton zdał sobie sprawę, że nie potrzebuje budować dodatkowej infrastruktury, aby wygrać. Wystarczyło po prostu wyeliminować konkurencję – ponownie.

Po USA, Katar i Australia są największymi dostawcami LNG na świecie, a zatem największymi konkurentami Ameryki.

Główni eksporterzy LNG w 2025

Tak jak Waszyngton wykorzystał wojnę na Ukrainie, sankcje i sabotaż Nord Stream, aby wyprzeć Rosję z Europy, tak samo wykorzystał wojnę z Iranem, aby zniszczyć pozycję Kataru jako globalnego gracza na rynku LNG.

Zmuszając Dohę do ogłoszenia stanu siły wyższej 4 marca w pierwszym tygodniu wojny, a następnie inicjując ataki odwetowe na Ras Laffan 18 marca, Waszyngton wyeliminował z gry największe pole gazowe na świecie – paraliżując Iran i marginalizując Katar za jednym zamachem.

Twierdzenie, że Izrael przeprowadził ten konkretny atak bez poinformowania Waszyngtonu, jest politycznie i logistycznie niemożliwe. Staje się to jeszcze bardziej podejrzane, gdy bierzemy pod uwagę wysiłki Benjamina Netanjahu i Donalda Trumpa, aby nie kojarzyć tego ataku z Białym Domem.

Niezależnie od tego, nie ma wątpliwości, że to Stany Zjednoczone i Izrael sprowokowały tą sytuację. Kiedy atak miał miejsce, byli już po 3 tygodniach eskalacji, bombardując nieustannie Iran i analizując jego reakcje.

Co więcej, Teheran jasno dał do zrozumienia (już 12 marca), że wszelkie ataki na irańską infrastrukturę energetyczną spotkają się z zasadą „oko za oko”.

Ograniczając możliwości Kataru w zakresie LNG — choćby tylko częściowo — Waszyngton zabił trzy ptaki jednym kamieniem:

  • Katar zmuszony był anulować tanie długoterminowe kontrakty z Chinami i Europą, co zmusiło je do zakupu amerykańskiego gazu
  • Ceny LNG gwałtownie wzrosły, ale tylko w Europie i Azji (w Ameryce nie wzrosły, co wykazano później w dochodzeniu)
  • Stany Zjednoczone pozycjonowały się jako niezawodny dostawca energii w niestabilnym świecie

Tydzień później, dzięki astronomicznemu zbiegowi okoliczności – Australia, drugi co do wielkości dostawca LNG na świecie, została dotknięta cyklonem. To zmusiło połowę jej hubów LNG do zamknięcia. Nie było to tak katastrofalne jak w Katarze, ale fatalny moment – lub idealny, jeśli sprzedajesz amerykański LNG.

W ciągu zaledwie dziewięciu dni Stany Zjednoczone pozbyły się dwóch największych konkurentów, co spowodowało gwałtowny wzrost cen LNG i wzmocnienie dolara LNG.

A w kolejnym niewiarygodnie zsynchronizowanym zbiegu okoliczności dzień, w którym katarski gaz skroplony został wycofany z eksploatacji (18 marca), zbiegł się w czasie z dniem, w którym Unia Europejska zakazała importu rosyjskiego gazu na rynku spotowym .

Jak sama nazwa wskazuje, jest to gaz kupowany od ręki, czyli w małych ilościach lub bez umowy – co może być przydatne w sytuacjach, gdy np. dostawcy z Kataru i Australii są zablokowani. To, po raz kolejny, popchnęło kupujących w ramiona USA.

Data wprowadzenia tego zakazu była znana publicznie już kilka miesięcy wcześniej.

Dekoracja

Basen Lewantyński

Basen Lewantyński to jedno z największych złóż gazu na świecie, położone u wybrzeży Syrii, Palestyny i Libanu. Przejęcie tego obszaru przez Stany Zjednoczone i Izrael idealnie zbiegło się z wojną z Iranem i szerszym przejęciem przez Waszyngton zasobów energetycznych planety. To właśnie w tym celu Stany Zjednoczone i Izrael planują połączyć Europę śródziemnomorską arterią – symetrycznym zamiennikiem dla gazociągu Nord Stream, który USA zniszczyły.

Wrogie przejęcie europejskich rynków
Wrogie przejęcie europejskich rynków. 4 umowy Chevrona w 4 miesiące

Położony u progu Europy, Basen Lewantyński mógłby całkowicie zastąpić rosyjski gaz przesyłany rurociągami – cel wyraźnie określony przez Ursulę von der Leyen, przewodniczącą Komisji Europejskiej. To pozwoli Waszyngtonowi kontynuować sprzedaż LNG drogą morską po zawyżonych cenach, a jednocześnie zapewnić sobie ogromne, drugie źródło dochodów.

W tym samym duchu amerykańska firma Chevron podpisała w grudniu umowę gazową z Izraelem o wartości 35 mld dolarów , której przygotowanie rozpoczęto prawie dwa lata przed ludobójstwem w Strefie Gazy.

Wszystko potoczyło się jak w zegarku: najpierw zawieszenie broni w Strefie Gazy w październiku, potem Rada Pokoju i na koniec umowa gazowa Chevron.

Kontrakty Chevrona

Chevron miał sformalizować umowy i zająć się wydobyciem, podczas gdy „Rada Pokoju” miała spełniać rolę frontu humanitarnego.

Owa korporacyjna „Rada Pokoju” została przeforsowany w Radzie Bezpieczeństwa ONZ w celu zapewnienia podstawy prawnej dla kolonialnego planu Waszyngtonu — planu na którego przyjęcie Chiny i Rosja w niewytłumaczalny sposób wyraziły zgodę.

Bliższa analiza Rezolucji 2803 ujawnia, że zawiera ona jedynie krótką wzmiankę o „wodzie, elektryczności i kanalizacji”. Słowo „energia” ani „gaz” nie pojawia się w niej ani razu.

Jednakże podczas pierwszego szczytu Rady Pokoju w reklamach korporacyjnych „Nowej Gazy” nagle pojawiły się platformy wiertnicze do wydobycia ropy i gazu.

Nowa Gaza
Przynęta i podstęp: Odbudowa Gazy za pośrednictwem rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 2803 (po lewej) okazuje się korporacyjną kradzieżą gazu i ropy za pośrednictwem Rady Pokoju (po prawej).

Ta rażąca retoryka, w połączeniu z momentem zawarcia izraelskiej umowy gazowej — oraz faktem, że w tym rejonie działa wyłącznie firma Chevron — prowadzi nas do jedynego logicznego wniosku: że planują oni ograbić złoża gazu w rejonie Gaza Marine.

W październiku 2023 roku  ostrzegałem, że w tej wojnie nie chodzi o zakładników ani o Hamas, lecz o grabież zasobów Gazy.

Nie zmarnowano ani sekundy. Gdy tylko Waszyngton i Chevron były gotowe do działania, kwestia wojny zeszła na dalszy plan i nagle pojawiła się propozycja „zawieszenia broni”.

Pola gazowe przy Gazie

Syria była kolejnym elementem domina, które upadło. Firma Chevron ledwo co podpisała w grudniu umowę z Izraelem, a już zaczęła działać w sprawie syryjskiej ropy i gazu — specjalny wysłannik USA Tom Barrack spotkał się z nowymi władzami powiązanymi z Al-Kaidą, które Waszyngton pomógł zainstalować w Damaszku.

W lutym 2026 roku sprawa była już przesądzona, a Stany Zjednoczone mogły wreszcie zacząć bez przeszkód czerpać z zagranicznych zasobów tego kraju.

Ambasador USA Tom Barrack
Ambasador USA Tom Barrack przemawiający podczas ceremonii podpisania umowy między firmą Chevron a rządem Al Jawlani [tego samego Al Jawlani za którego głowę USA wyznaczyły uprzednio nagrodę do 10 mln dolarów...]

Przed wojną Syria była całkowicie samowystarczalna pod względem ropy i gazu. Dziś ta suwerenność przepadła. Syryjczykom przyznaje się zaledwie kilka godzin prądu dziennie i zmuszani są do kupowania całego zapotrzebowania od Turcji – tego samego państwa, które pomogło zniszczyć ich własny przemysł – podczas gdy Chevron przesyła bogactwa syryjskiego szelfu morskiego prosto do Europy.

Jednak korporacyjny blitzkrieg Chevron nie skończył się na tym.

W tym samym miesiącu, kiedy finalizowano porozumienie w sprawie Syrii, firma Chevron zawarła kolejną umowę gazową z Grecją, a następnie, w kwietniu, kolejną z Cyprem. Wszystko było ze sobą powiązane.

Waszyngton stworzył teraz amerykańską arterię biegnącą od Lewantu przez Cypr aż do Grecji. Gaz, infrastruktura rurociągowa i umowy dzierżawy są już gotowe — nie wspominając już o dodatkowym punkcie eksportu LNG przez Egipt.

Północny korytarz gazowy z Rosji przestał istnieć, a na jego miejsce amerykańska korporacja zbudowała nowy — niemal idealnie symetryczny. To był ostatni gwóźdź do trumny projektu „Nord Stream”.

Wrogie przejęcie europejskich rynków
Arteria śródziemnomorska: Jak gazociąg EastMed-Poseidon oraz przejęcie kontroli nad basenem lewantyńskim symetrycznie zastąpiły Nord Stream jako główny korytarz energetyczny Europy.

Łączna wartość całego basenu wynosi ponad pół biliona dolarów – przewyższając łączne zyski firm BP, Shell, Chevron, ExxonMobil i TotalEnergies osiągnięte w trakcie całej wojny na Ukrainie. Te niewykorzystane rezerwy są trzymane w stanie zamrożonym przez izraelskie wojsko, które w praktyce pełnią rolę prywatnych najemników na rzecz amerykańskiego świata biznesu.

To nie przypadek, że wszystkie porty wzdłuż tego wybrzeża zostały zniszczone, z wyjątkiem izraelskich. Blokując Strefę Gazy i paraliżując porty w Bejrucie i Syrii, uniemozliwiono mieszkancom Lewantu korzystanie z tego, co im sie nalezy – jednocześnie pozostawiając firmie Chevron otwartą drogę do czerpania zysków.

Po wyeliminowaniu Kataru i Iranu oraz zabezpieczeniu regionu Morza Śródziemnego, po drugiej stronie globu Marynarka Wojenna USA torowała już drogę  firmie Chevron do przejęcia największych na świecie pól naftowych.

Dekoracja

Podbój chińskiego rynku ropy i gazu

Kontrola nad Europą i osłabienie Rosji to jednak dopiero początek. Prawdziwym celem są Chiny.

3 operacje militarne USA

Chiny są zbyt potężne i konkurencyjne, by Stany Zjednoczone mogły je zniszczyć. Celem Waszyngtonu jest zatem przejęcie nad nimi kontroli.

Odcinając Pekin od najważniejszych źródeł paliwa, Stany Zjednoczone chcą wymusić całkowite uzależnienie od amerykańskiej energii. To stwarza dźwignię niezbędną do zagwarantowania przetrwania dolara, jednocześnie osłabiając BRICS, Inicjatywę „Jeden pas, jedna droga” (BRI) oraz wielobiegunowość.

Chiny sprowadzają około 1/3 swojej ropy naftowej z Wenezueli, Rosji i Iranu łącznie – partnerstwa, które uznają za strategiczne. W ciągu ostatnich 90 dni Stany Zjednoczone podjęły działania wymierzone przeciwko wszystkim trzem krajom, stopniowo nasilając presję.

Strategiczna ropa naftowa Chin

Wenezuela (Operacja Południowa Włócznia)

Blokada rozpoczęła się we wrześniu 2025 roku, kiedy flota USA została wysłana na Karaiby pod pretekstem „walki z narkotykami”. Działając pod dowództwem Dowództwa Południowego (USSOUTHCOM), Waszyngton rozmieścił te okręty tuż przy granicach Wenezueli, skutecznie okrążając kraj.

W grudniu flota ujawniła swój prawdziwy cel, otwarcie piracąc wenezuelską ropę naftową. Kulminacją tej kampanii było porwanie prezydenta Nicolása Maduro w styczniu oraz przejęcie największych na świecie zasobów ropy naftowej.

Marynarka wojenna Stanów Zjednoczonych rozmieściła swoje okręty u progu Wenezueli, gdzie pozostają do dziś. To ona decyduje, które tankowce mogą wpływać do portów i z nich wypływać, a są to oczywiście głównie statki firmy Chevron.

Tymczasem rząd USA — po wymuszeniu posłuszeństwa od lokalnej administracji — przystąpił do sformalizowania tej kradzieży, przyznając derogacje i ogólne licencje swoim korporacjom, tak jakby to one były właścicielem ropy wenezuelskiej.

Kilka dni później Trump chwalił się (i to akurat podczas szczytu „Rady Pokoju”!), że Stany Zjednoczone kontrolują obecnie 62% światowych zasobów ropy naftowej. Przejęcie to pozwoliło „Państwu Piratów” osiągnąć dwa kluczowe cele: po pierwsze, natychmiast odcięło Chiny od kluczowego partnera energetycznego, a po drugie, zapewniło drugą strategiczną rezerwę ropy naftowej, która miała zrównoważyć chaos, jaki Waszyngton zamierzał wywołać w Rosji i Iranie.

Rosja (Operacja Arctic Sentry)

W ostatnich miesiącach siły USA i NATO dosłownie ścigały rosyjskie statki z ropą i gazem na całym świecie, od Morza Śródziemnego po Morze Czarne, Morze Bałtyckie, Karaiby, Arktykę, Północny Atlantyk i Ocean Indyjski.

Polowanie na rosyjskie tankowce i gazowce

Rosja to 17% całkowitego importu ropy do Chin. Chociaż część tej ropy transportowana jest rurociągami, zdecydowana większość trafia do Chin drogą morską. Obejmuje to kluczową mieszankę ropy „Urals”, od której zależne są niezależne chińskie rafinerie typu „teapot”. Ponieważ eksport ten odbywa się z zachodnich portów Rosji nad Morzem Bałtyckim, jest on szczególnie narażony ze względu na bliskość NATO.

Stany Zjednoczone wiedziały, że Chiny natychmiast zwrócą się do Rosji, aby zastąpić ropę utraconą w Wenezueli – więc aby odciąć im dostawy, Waszyngton przemieścił kluczowe grupy uderzeniowe z Karaibów do Arktyki i na Atlantyk. Właśnie dlatego NATO po cichu uruchomiło w lutym „Operację Arctic Sentry”, nie starając się nawet w żaden sposób ukrywać jej prawdziwego celu:

„Zainteresowanie Chin Arktyką również rośnie, ponieważ Pekin dąży do uzyskania dostępu do zasobów energetycznych, kluczowych surowców mineralnych oraz morskich szlaków komunikacyjnych. Ponadto zacieśniająca się współpraca między Rosją a Chinami ma strategiczne i operacyjne konsekwencje dla zdolności odstraszania i postawy obronnej NATO w tym regionie”.
— Raport NATO dotyczący bezpieczeństwa w Arktyce

Mówiąc wprost: chodzi o embargo na ropę i gaz. NATO otwarcie przyznaje, że jego celem jest odcięcie Pekinowi „dostępu do energii i kluczowych minerałów” oraz zakłócenie jego rosnącego handlu z Rosją. Żadna z tych kwestii nie dotyczy bezpieczeństwa. Są to kwestie geostrategiczne i gospodarcze.

To wyjaśnia, dlaczego Donald Trump jest tak zainteresowany Grenlandią i Kanadą oraz dlaczego Royal Navy wysłała w zeszłym miesiącu grupę uderzeniową lotniskowców do korytarza Grenlandia–Islandia–Wielka Brytania (GIUK) – ponownie w tym tygodniu . Celem jest osaczenie rosyjskich tankowców na Bałtyku i w Arktyce, zanim zdążą one w ogóle wypłynąć.

brama do koła podbiegunowego
Korytarz Grenlandia-Islandia-Wielka Brytania (GIUK): brama do koła podbiegunowego.

Ten korytarz był newralgicznym punktem strategicznym od czasów zimnej wojny;niegdyś było to jedyne miejsce, przez które rosyjskie okręty podwodne mogły dotrzeć do Atlantyku. Obecnie NATO powraca na te wody z innym celem: utrudnianiem handlu na Północnej Drodze Morskiej (NSR) – głównym skrócie Rosji do Azji – oraz w oczekiwaniu na przyszłą Transpolarową Drogę Morską (TSR).

Media określiły operację Arctic Sentry jako dyplomatyczny „punkt wyjścia” mający na celu „rozładowanie napięć” między USA a Grenlandią. Misja ta najwyraźniej nie miała na celu „rozładowania” czegokolwiek, lecz była koniem trojańskim, mającym na celu przemieszczenie wojsk NATO na pozycje umożliwiające wprowadzenie blokady – z udziałem wielu zachodnich marynarek wojennych, w tym Francji, Szwecji, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii, które aktywnie wspierały Waszyngton w piratowaniu rosyjskiej ropy.

Media przedstawiły operację „Arctic Sentry” jako dyplomatyczne „wyjście awaryjne” mające na celu „rozładowanie napięć” między Stanami Zjednoczonymi a Grenlandią. Tyle, że misja ta nie miała na celu „rozładowania” czegokolwiek, lecz była „koniem trojańskim” służącym do ustawienia sił NATO w pozycji umożliwiającej wprowadzenie blokady – przy udziale wielu zachodnich marynarek wojennych, w tym Francji, Szwecji, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii, które aktywnie wspierają Waszyngton w piratowaniu rosyjskiej ropy.

Kiedy w marcu po raz pierwszy przedstawiłem swoją tezę o „Państwie Pirackim”, atakowano wyłącznie rosyjskie tankowce. Jednak w trakcie mojego śledztwa ataki te nasiliły się – z ataków na statki przekształciły się w ataki na rafinerie i centra eksportowe.

Potwierdza to sedno argumentu, że jesteśmy świadkami wojny energetycznej.

Tylko w marcu zablokowano około 40% rosyjskich zdolności eksportowych ropy drogą morską – to najpoważniejsze zakłócenie logistyczne w historii współczesnej Rosji.

W chwili publikacji tych słów wyniki z kwietnia są niepodważalne: był to jak dotąd najbardziej burzliwy miesiąc, zmuszający Rosję do ograniczenia wydobycia ropy naftowej o 300-400 tys. baryłek dziennie  — jest to najgłębsze cięcie produkcji od 6 lat. Najnowszy raport OPEC potwierdza , że Rosja wydobywa o 400 000 baryłek dziennie mniej, niż ma prawo, co pokazuje, że ataki miały konkretny wpływ na sytuację.

A powyższe nie uwzględnia nawet tego, co zostało skradzione na morzu.

Marcowy Blit

W ciągu czterech lat wojny na Ukrainie rosyjska infrastruktura energetyczna nigdy nie została dotknięta tak głęboko i na tak dużą skalę. Chociaż kampania rozpoczęła się jesienią 2025 roku, „blitz” na rosyjski sektor energetyczny nabrał prawdziwego tempa dopiero wtedy, gdy Waszyngton zabezpieczył sobie Wenezuelę i rozpoczął wojnę z Iranem.

Precyzyjnie przemyślany harmonogram oraz globalna skala tej operacji okrążającej pokazują, że Państwo Piratów czekało, aż zabezpieczy własne rezerwy strategiczne, zanim przystąpiło do ostatecznego ataku — osiągając dwa cele naraz: odcięcie dostaw surowców energetycznych do Chin oraz konsolidację rynku światowego.

Ataki na rosyjską infrastrukturę energetyczną

Iran (Operacja Epic Fury)

Iran eksportuje około 60 procent swojej produkcji ropy naftowej i, podobnie jak Rosja i Wenezuela, większość z niej wysyła do Chin po obniżonej cenie. Iran odpowiada za 11% chińskiego importu ropy drogą morską. Z powodu sabotażu dostaw z Wenezueli i Rosji przez Stany Zjednoczone, stałe dostawy z Iranu stały się jeszcze bardziej krytyczne – a Pekin odpowiednio zwiększył swój import.

Ponieważ Cieśnina Ormuz znajduje się pod kontrolą Iranu, dostawy te powinny być priorytetem, ponieważ Chiny są partnerem strategicznym. Jednak sama natura wojny prowadzi do chaosu, a eksperymentalny system poboru opłat w Teheranie – podobnie jak cała infrastruktura – jest systematycznie atakowany przez USA i Izrael, co powoduje opóźnienia.

Zatapiając irańską fregatę „IRINS Dena” w odległości ponad 3 200 km od Zatoki Perskiej, Państwo Pirackie dało jasno do zrozumienia wszystkim statkom z Globalnego Południa — uzbrojonym lub nieuzbrojonym, znajdującym się w obszarze działań wojennych lub poza nim — jakie są jego zamiary. Niestety, wycena ładunku w juanach nie wystarczy, kiedy u bram czai się Państwo Pirackie, które bez ładu i składu rabuje i zatapia statki.

Stany Zjednoczone nie mają zamiaru deeskalacji. Nawet podczas „zawieszenia broni”, sekretarz wojny Pete Hegseth wyraźnie oświadczył, że Waszyngton nie opuści tych wód  – niezależnie od zawieszenia broni, co potwierdziło to, o czym ostrzegałem: że Stany Zjednoczone zamierzają zastosować wobec Iranu swój model arktyczny i wenezuelski.

Atak USA i Izraela, w połączeniu z zakłóceniami dostaw katarskiego LNG, spowodował, że import LNG do Chin spadł do najniższego poziomu od 8 lat .

Dane chińskiego rządu (GACC) wskazują, że całkowity import gazu ziemnego spadł o 16,3% w okresie od lutego do marca — co w porównaniu z ubiegłym rokiem oznacza spadek o 10,7% w ujęciu rok do roku. Ponieważ rurociągi działają na pełnej przepustowoścy, spadek ten bez wątpienia wynika z globalnej blokady ze strony USAh i stanowi jak dotąd najwyraźniejszy sygnał, że wojny i blokady Waszyngtonu ograniczają dostawy do Chin.

Chiny import gazu
Import gazu przez Chiny (Marzec 2026)

Rosja i Iran posiadają największe na świecie potwierdzone rezerwy gazu ziemnego, ale ich możliwości złagodzenia deficytu Chin są fizycznie ograniczone.

Iran zużywa 94 procent produkowanego przez siebie gazu, a pozostały potencjał eksportowy tego kraju ucierpiał już w wyniku niedawnych ataków. Co więcej, Rosja już teraz w pełni wykorzystuje swoje główne gazociągi i ropociągi do Chin (odpowiednio Siła Syberii i WSTO). Budowa Siły Syberii 2 jest wciąż odległa o lata, a Rosja nie dysponuje flotą tankowców – klasy Arctic lub innej – która pomogłaby Chinom zrekompensować straty w dostawach drogą morską.

Nawet gdyby statki te były dostępne, intensywność ataków wspieranych przez USA spowodowała gwałtowny wzrost składek ubezpieczeniowych dla rosyjskich tankowców, co niemal całkowicie niweczy sens kupowania rosyjskiej ropy po obniżonej cenie.

Wielowarstwowy sabotaż, wielowarstwowe zyski

Na chwilę obecną oznacza to, że wszyscy trzej strategiczni dostawcy chińskiej ropy naftowej są aktywnie blokowani lub atakowani przez Stany Zjednoczone.

Blokada morska USA
Blokada morska USA

Koszt tych ataków jest jeszcze wyższy, jeśli weźmiemy pod uwagę następujące czynniki:

  • Czajniki przeznaczone do ciężkiej ropy naftowej

Chińskie rafinerie typu „teapot” ("czajniki") zaprojektowano specjalnie do przetwarzania kwaśnej ropy naftowej sprowadzanej z Wenezueli, rozkładając ciężki, gęsty osad i przekształcając go w olej napędowy, którego używa chiński przemysł zaawansowanych technologii.

Chociaż ropa rosyjska i irańska różnią się pod względem chemicznym i są łatwiejsze do rafinowania, Chiny otrzymywały wenezuelską ropę za tak niską cenę, że opłacało im się rafinować ją przy pomocy “czajników”.

  • Ropa po obniżonej cenie

Nie tylko fizyczne i techniczne właściwości czajników sprawiły, że idealnie nadawały się do tego rodzaju ropy: chodzi o cenę. Te odmiany były dostarczane do Chin z rabatem, a w przypadku Wenezueli – jako forma spłaty długu. Uzyskanie identycznych mieszanek w tej samej konkurencyjnej cenie jest praktycznie niemożliwe.

Po pierwsze, Waszyngton pozbawia rafinerie typu „teapot” ciężkiego „szlamu”, do przetwarzania którego zostały one specjalnie zaprojektowane.

Po drugie, eliminując tanie rosyjskie i irańskie surowce zastępcze, Waszyngton sprawia, że korzystanie z tych rafinerii staje się finansowo niemożliwe. Powoduje to kaskadowy efekt sabotażu wobec chińskiej gospodarki, czego Stany Zjednoczone są niewątpliwie w pełni świadome.

Choć Chiny mogą poradzić sobie z tym w perspektywie długoterminowej, a ich zużycie energii jest zróżnicowane, to jednak energia słoneczna i węgiel nie zaspokoją ich bazy przemysłowej na pełną skalę. Nawet przy ogromnych rezerwach tychże, nie mogą one zrekompensować skutków ataku Państwa Pirackiego na trzech najważniejszych partnerów energetycznych... w ciągu 90 dni.

Większość rządów uznałaby zachowanie Waszyngtonu za akt wojny lub, w najlepszym razie, potraktowałaby sprawę jako zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego — i miałyby rację.

  • Przekierowanie do Zatoki Meksykańskiej

Jakby tego było mało, Stany Zjednoczone przekierowały przejętą wenezuelską ropę naftową do własnych rafinerii w Zatoce Meksykańskiej. Zapewnia to Waszyngtonowi lawinę korzyści:

— Te rafinerie są zaprojektowane do przetwarzania ciężkiej ropy naftowej – tak jak chińskie czajniki. Dostarczając im wenezuelską ropę, działają z maksymalną wydajnością, zwiększając udział Waszyngtonu w globalnym rynku oleju napędowego, a także jego marże zysku.
— Wykorzystując skradzioną ropę ciężką na rynku krajowym, Stany Zjednoczone mogą eksportować własną lekką ropę łupkową — po rekordowych cenach wojennych — do Europy i Azji.

  • Kuba

Oprócz odcięcia Chin od Wenezueli, USA wykorzystują kontrolę nad największymi złożami ropy naftowej na świecie, aby zadusić Kubę i grozić jej zmianą reżimu.

Połowa kubańskiej sieci energetycznej była uzależniona od wenzeuelskiej ropy. Natychmiast po porwaniu Maduro, Waszyngton odciął Hawanę, pogrążając kraj w ciemności i pogłębiając trwającą od 60 lat blokadę tego karaibskiego kraju. To kolejny dowód na to, że przejęcie wenezuelskiej ropy nie było jedynie motywowane korporacyjną chciwością, ale miało geopolityczne cele.

Chociaż Stany Zjednoczone „pozwoliły” jednemu rosyjskiemu tankowcowi dotrzeć do Hawany i udzieliły 30-dniowego zawieszenia dostaw irańskiej i rosyjskiej ropy, tych działań nie należy mylić z oznakami deeskalacji. Są one jedynie zaworami bezpieczeństwa, mającymi na celu stabilizację rynków globalnych, podczas gdy Waszyngton dopełnia wrogiego przejęcia surowców i rynków.

Dekoracja

Przemiana w mocarstwo morskie

Stany Zjednoczone przechodzą radykalną przemianę w mocarstwo morskie, o czym świadczy nie tylko ich strategia wojskowa, ale także całkowita restrukturyzacja światowego rynku energii.

Nazywanie tego globalną blokadą nie jest figurą retoryczną. Geograficznie obejmuje ona połowę globu – od Grenlandii, przez Wenezuelę, po Iran – i ma jeden cel: zakaz handlu paliwem.

Ta blokada jest tak jednolita, że często te same okręty i załogi przeskakują z jednego teatru działań na drugi. Armada jest dowodzona przez USS Gerald R. Ford, ale obejmuje również USS Iwo Jima oraz niszczyciele Churchill i Spruance. Armada działa jako jedna, mobilna jednostka.
W zależności od potrzeby chwili, dowództwo nad nią jest przekazywane z USSOUTHCOM do USEUCOM lub USCENTCOM. Na przykład Ford brał udział w zajęciu Wenezueli, a potem w ataku na Iran, zaraz po zakończeniu misji w Arktyce.

Jedna globalna blokada
Jedna globalna blokada: od Arktyki do Ormuzu

Sieć wymuszania okupu w sektorze morskim

Nie tylko amerykańskie siły zbrojne dysponują globalną flotą. Podczas gdy większość gazu z Rosji czy Norwegii transportowana jest rurociągami, amerykański LNG wysyłany jest statkami. To sprawia, że jest on mobilny... ale i drogi. Dlatego Europa i Azja nie kupowałyby go, gdyby nie były do tego zmuszone.

Teraz, gdy konkurencja została fizycznie wyeliminowana, Europa i Azja są zmuszone do kupowania drogiego amerykańskiego LNG na rynku spotowym. Aby zobrazować, jak bezwzględny jest ten biznes, wystarczy spojrzeć na statki z LNG, ktore zmieniają kurs już w w trakcie rejsu po to, aby udać się do oferenta, który zaproponował najwyższą cenę. Wygrywa ten, kto jest gotów zapłacić najwięcej.

Zmiana kursu statków z LNG w trakcie podróży

Plan Działań Morskich (MAP)

MAP  został opublikowany przez Biały Dom w lutym 2026 roku — w tym samym okresie, co wszystkie inne kluczowe wydarzenia tego blitzkriegu. Jest to strategiczny plan polityczny nakreślający przejście Ameryki do statusu mocarstwa morskiego. Nosi on nazwę „Morski Plan Działania” (MAP) i stanowi kontynuację dokumentu z 2025 r. zatytułowanego wymownie „PRZYWRÓCENIE DOMINACJI MORSKIEJ AMERYKI ” — na wypadek, gdyby ktoś nadal nie zrozumiał, o co w tym chodzi.

MAP
Plan Działań Morskich (MAP)

Plan MAP zasadniczo zmusza wszystkich prowadzących interesy ze Stanami Zjednoczonymi do używania statków wyprodukowanych w USA. Wynika to z ustawy „SHIPS for America Act of 2025 [S. 1541] ”, której celem jest ożywienie floty amerykańskiej. („Flota” obejmuje nie tylko okręty wojskowe, ale także statki do transportu LNG i ropy naftowej — co pokazuje strategiczne znaczenie, jakie Stany Zjednoczone przypisują tym aktywom).

Przepisy nakazują, by coraz więcej ładunków strategicznych było transportowanych statkami zbudowanymi w USA. Dotyczy to całej floty statków do transportu LNG — co stanowi absurdalną liczbę jednostek, biorąc pod uwagę, że Stany Zjednoczone są już największym eksporterem na świecie i właśnie wzmocniły swoją kontrolę nad rynkiem.

Dotyczy to również wszelkich ładunków wwożonych do kraju, w tym ropy naftowej. Około 40% ropy rafinowanej w Stanach pochodzi z zagranicy – więc po raz kolejny USA wykorzystują swoją pozycję wiodącego przetwórcy ropy, by wywierać presję na resztę świata i generować dodatkowe zyski.

Ci, którzy nie zainwestują w amerykańskie stocznie, będą zmuszeni zapłacić podatek. Tak czy inaczej, ale będą zmuszeni do wyłożenia kasy na rzecz Wuja Sama.

Ten proces przekształcania się USA w potęgę morską przebiega tak intensywnie, że właśnie w tym tygodniu Trump bezceremonialnie zwolnił swojego sekretarza marynarki wojennej, Johna Phelana. Jakie było jego przewinienie? Takie, że nie budował floty wystarczająco szybko.

Stany Zjednoczone są najwyraźniej pewne swojej pozycji geostrategicznej i stawiają na całkowitą dominację energetyczną na świecie — wykorzystując to do podwojenia, a nawet potrojenia swoich źródeł dochodów już za kilka lat (ponownie, pomyślcie o „wielopoziomowych zyskach”).

Ta transformacja ma charakter zarówno gospodarczy, jak i militarny. I zgodnie z typową dla Wall Street praktyką, Stany Zjednoczone zamierzają osiągnąć to przejście do statusu mocarstwa morskiego, obciążając kosztami kogoś innego.

Wymuszanie haraczy

Donald Trump zapowiedział również coś, co w istocie sprowadza się do usługi ochroniarskiej – zaproponował ochronę statków za „bardzo rozsądną cenę” przy pomocy Marynarki Wojennej USA. Stanowi to ostatni element monopolu w postaci wymuszania haraczy.

Nie ma potrzeby podkreślać ironii tej sytuacji: jedynym rzeczywistym zagrożeniem dla swobody żeglugi na morzu jest bowiem ta sama siła, która oferuje jej „ochronę”.

Zdarza się Stany Zjednoczone nie przejmują ładunku z zaatakowanych statków, lecz po prostu je zatapiają. Jednak gdy już dokonują abordażu, wykorzystują lub sprzedają przejęty ładunek jak łup – niczym piraci – i uzasadniają to amerykańskim prawem, powołując się na sankcje nałożone przez Urząd Kontroli Aktywów Zagranicznych (OFAC). A przecież żaden z tych statków ani nie wybierał się do USA, ani nie przepływał przez wody terytorialne USA. Co więcej, sankcje amerykańskie są nieważne poza granicami Stanów Zjednoczonych, a w rzeczywistości są niezgodne z prawem międzynarodowym, jak powiedziała mi już w 2021 roku Alena Douhan, specjalna sprawozdawczyni ONZ ds. negatywnego wpływu jednostronnie narzucanych sankcji.

Wszystkie te czynniki razem zapewniają Waszyngtonowi wiele źródeł dochodów oraz całkowitą kontrolę nad łańcuchem dostaw i produkcji energii na każdym etapie. Wykorzystując piractwo, wymyślone sankcje i dominującą pozycję rynkową, Stany Zjednoczone wymuszają na całym świecie opłacanie floty, która je atakuje... To koniec i tak imperialnego „międzynarodowego porządku opartego na zasadach” i początek bezprawnego Państwa Pirackiego.

[Trump powiedział na wiecu na Florydzie 2 maja: „ Przejęliśmy statek, przejęliśmy ładunek, przejęliśmy ropę. To bardzo dochodowy biznes. Kto by pomyślał, że to robimy? Jesteśmy jak piraci. Trochę jak piraci. Ale nie żartujemy”]

Strategiczna zmiana

Petrodolar przestał istnieć. Został po cichu zastąpiony groźniejszym następcą: petrogazodolarem – dokładnie w momencie, kiedy wszyscy sądzili, że Stany Zjednoczone przeżywają upadek.
Wszystko to, co dziś obserwujemy, jest wynikiem kilku dziesięcioleci przygotowań Waszyngtonu i Wall Street.

Trump stopniowo ujawniał elementy tej układanki, ale do tej pory nikomu nie udało się ułożyć z nich obrazu całości.

„Doktryna Donroe’a” jest źle rozumiana. Wielu uważa, że to jedynie powtórka z doktryny Monroe’a lub że chodzi w niej o kontrolę nad półkulą zachodnią. Ale tak nie jest. Chodzi o to, by ściągnąć rynki do Ameryki oraz przenieść światowy korytarz energetyczny na półkulę zachodnią.

Te plany nie są wyłącznie dziełem Trumpa, ani też nie powstały z dnia na dzień. Są wynikiem działań administracji Busha oraz neokonserwatystów, takich jak Dick Cheney.

W 2001 roku, pełniąc funkcję wiceprezydenta, Cheney odbył 40 tajnych spotkań  z gigantami energetycznymi, aby opracować strategię Ameryki na XXI wiek. Biały Dom walczył aż do Sądu Najwyższego, aby utrzymać te spotkania w tajemnicy.

Jeśli wyobrażasz sobie coś w rodzaju podejrzanego spotkania kadry kierowniczej, to nie jesteś daleki od prawdy: w pokoju z Cheneyem i jego doradcami byli obecni szefowie największych koncernów naftowych.

Wynikiem tych tajnych spotkań był dokument strategiczny zatytułowany „Krajowa polityka energetyczna” (NEP). Już 25 lat temu Biały Dom zdawał sobie sprawę, że przejęcie wenezuelskich rezerw ropy naftowej ma kluczowe znaczenie dla „dywersyfikacji” dostaw ropy do Stanów Zjednoczonych:

„Trwający rozwój rezerw tzw. ciężkiej ropy naftowej na półkuli zachodniej jest ważnym czynnikiem, który obiecuje znaczące zwiększenie światowych rezerw ropy naftowej i dywersyfikacji produkcji”.
Krajowa Polityka Energetyczna, 2001 

Rozwój zachodniej półkuli i amerykańskiej produkcji krajowej stanowi fundament NEP-u. Dokument w praktyce traktuje import ropy naftowej z krajów, których USA nie lubią, jako zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego:

„...coraz bardziej uzależnieni od zagranicznych dostawców. Przy obecnym kursie, Ameryka za 20 lat będzie importować prawie dwie z trzech baryłek ropy naftowej – co oznacza wzrost zależności od mocarstw zagranicznych, które nie zawsze mają na sercu interesy Ameryki”.
National Energy Policy, 2001 

„Zagrożenie” to USA rozwiązują poprzez kradzież ropy lub wysadzanie jej w powietrze, uniemożliwiając innym jej wykorzystanie.

Ten plan nie był dziełem przypadkowych polityków. To była "Wielka Administracja Ropy Naftowej" w każdym calu: Cheney trafił do rządu bezpośrednio z Halliburton; majątek rodziny Bushów został zbudowany na teksańskim przemyśle naftowym, a Condoleezza Rice spędziła dekadę w zarządzie Chevron  – tak, tego samego Chevronu, który pochłonął majątek Wenezueli, Syrii i Palestyny w 90 dni. (Firma Chevron nazwała nawet jej imieniem tankowiec – SS Condoleezza Rice).

W 2003 roku Cheney i Bush najechali Irak po ropę. Stany Zjednoczone próbowały zasłonić tę kradzież maską walki o „demokrację”. Wtedy Waszyngton potrzebował ropy dosłownie – ale dzisiaj Stany Zjednoczone są dominującym producentem, a Trump nie przejmuje zasobów Wenezueli, aby przetrwać niedobór.

Niemniej nadrzędny cel jest ten sam: skonsolidowanie strategicznej rezerwy wtórnej. Porzucając teatr „budowania narodu”, armia amerykańska przekształciła się w typowo piracką siłę, która ma zapewnić, że półkula zachodnia stanie się jedynym korytarzem energetycznym na świecie.

xxx
Irackie Ministerstwo Ropy Naftowej: jedyny budynek znajdujący się pod ochroną sił amerykańskich w momencie wybuchu zamieszek w Bagdadzie podczas inwazji w 2003 roku.

Półkula zachodnia: nowy Bliski Wschód

Przekształcenie Półkuli Zachodniej w stolicę ropy naftowej i gazu rozwiązało wiele problemów, z którymi borykał się petrodolar.

W przeszłości petrodolar był zbyt uzależniony od wydarzeń politycznych na Bliskim Wschodzie. Teraz, dzięki aktualnej strategii, Stany Zjednoczone kontrolują cały proces, nie potrzebując polegać na pośrednikach z Bliskiego Wschodu – czy to na Izraelu, królestwach Zatoki Perskiej, czy też na samych bazach wojskowych USA.

Szoki naftowe, zamknięcie kanału Ormuz czy konflikt w Palestynie nie są już w stanie zachwiać stabilnością dolara, ponieważ cały proces – od wydobycia po rafinację – jest teraz realizowany lokalnie na półkuli zachodniej przez firmy amerykańskie.

W 1944 roku Bretton Woods ustanowił obecny globalny kapitalistyczny porządek finansowy. Dolar był wymienialny na złoto do sierpnia 1971 roku, po czym odłączono go od złota i nieoficjalnie powiązano z ropą z Zatoki Perskiej [skąd pojęcie "petrodolar"].

Dziś jesteśmy świadkami kolejnej rewolucji dolara na tę samą skalę, ale powiązanej z czymś znacznie silniejszym: a amerykańską produkcją gazu i ropy naftowej — oraz z rezerwami, które Stany Zjednoczone przejmują poprzez wojny i piractwo, tworząc w ten sposób „petrogazodolar”.

LNG-Dolar

Dolar LNG-owy lub dolar petrogazowy nie jest silniejszy od petrodolara tylko dlatego, że jest bezpiecznie schowany w Zatoce Meksykańskiej. Jak sama nazwa wskazuje, to właśnie uzależnienie LNG/gazu ziemnego od dolara sprawia, że dolar jest bardziej zróżnicowany, więc i bardziej stabilny.

Stany Zjednoczone uzależniły Europę od swojego LNG, wiec sprawiły, że przetrwanie Europy zależy od dolara, a rynek europejski, który przejeły po 2022 roku, sprawił, że Waszyngton stał się największym eksporterem LNG na świecie.

A teraz, po wojnie z Iranem — niezależnie od tego, czy postrzegamy ją jako celową, czy jako wygodny efekt uboczny — Stany Zjednoczone przejmą jeszcze większą część światowego rynku LNG.

USA mają już tak dominującą pozycję na rynku gazu ziemnego, że gdy rozpoczynają wojny, ceny dla konsumentów w Ameryce ledwo drgają — podczas gdy w Europie i Azji cena tego samego gazu gwałtownie rośnie i kosztuje konsumentów fortunę.

Petrogaz-dollar
Petrogaz-dollar: Dominacja Stanów Zjednoczonych w świecie energetycznego chaosu

Jak pokazuje wykres, nie ma czegoś takiego jak „globalny” kryzys energetyczny. Kryzys dotyczy jedynie konkurentów Ameryki.

Nawet gdy ceny ropy rosną, Stany Zjednoczone są chronione przed najgorszymi konsekwencjami. Jako czołowi producenci i przetwórcy, amerykańscy giganci energetyczni nie mogą tak naprawdę stracić. Po prostu podnoszą ceny ropy i zgarniają wyższe zyski. Co najważniejsze, zyski te są denominowane w dolarach amerykańskich i pozostają w amerykańskim obiegu gospodarczym.

Obecnie ci giganci zgarniają największe zyski w swojej historii, a wyceny ich akcji są rekordowe. Obecna wojna w Iranie jest w istocie najbardziej dochodowym okresem w ich dotychczasowej historii.

Notowania giełdowe producentów i przetwórców ropy amerykanskich
Notowania giełdowe producentów i przetwórców ropy

Po raz pierwszy od II wojny światowej Stany Zjednoczone sprzedają niemal więcej ropy naftowej niż importują . I, jak można się było spodziewać, jej największymi nabywcami (czytaj: ofiarami) są Europa i Azja.

Kolejny bezprecedensowy rekord padł w marcu, kiedy liczba transakcji SWIFT w dolarach amerykańskich osiągnęła rekordowe 51,1% , w porównaniu z 49,25% w lutym. To potwierdza, że świat jest fizycznie zmuszany do powrotu do dolara, aby móc płacić za jedyną energię dostęoną na rynku.

Tradycyjni analitycy rynku naftowego nie dostrzegają strategicznego znaczenia tego, co się dzieje. Uważają, że świat zaczyna się i kończy na wyborach parlamentarnych i niezadowolonych Amerykanach płacących podwójnie na stacjach benzynowych. To nie jest sposób myślenia dyrektorów z Wall Street. Jedyną „lekcją”, jaką wyciągnęli po Iraku i po 2008 roku, było to, że mogą sobie pozwolić na wszystko i nikt ich nie powstrzyma. To zuchwali drapieżcy.

Ogólnie rzecz biorąc, strategia USA zapewnia, że wszyscy:

  • są zmuszeni do kupowania produktów amerykańskich, bo Wujek Sam sparaliżował innych sprzedawców
  • są zmuszeni do płacenia w USD, co osłabia ich własne waluty
  • są zmuszeni do płacenia cen z czasów wojny, co jest dodatkowym ciosem, bo dodaje zniewagę do krzywdy

Co prowadzi do najbardziej śmiercionośnego punktu:

Deindustrializacja

Podnosząc ceny ropy naftowej i gazu w Europie i Azji, Stany Zjednoczone zmuszają firmy do wyboru między zamknięciem działalności a przeniesieniem jej do Ameryki.

Proces ten rozpoczął się wraz z konfliktem na Ukrainie, paraliżując wiele europejskich gałęzi przemysłu – od niemieckiego hutnictwa po francuski przemysł szklarski – i będzie się jedynie nasilał w miarę jak Stany Zjednoczone dokończą tego wrogiego przejęcia rynkow. Strategia ta pożera zarówno sojuszników, jak i wrogów, a Wall Street nie ma nic przeciwko temu.

Deindustrializacja
Deindustrializacja Europy i Azji na korzyść Ameryki

Ten exodus przemysłowy skutkuje również masową ucieczką kapitału. Wraz z fizycznym przenoszeniem fabryk i aktywów z Europy i Azji do Stanów Zjednoczonych, każda firma wyprowadza swój kapitał – gotówkę, akcje, kredyty – z kraju macierzystego i inwestuje go w amerykańską gospodarkę.

Przesuwa to środek ciężkości światowej gospodarki w stronę Ameryki, wzmacniając Petrogas-dolara.

Według danych amerykańskiego Departamentu Skarbu [TIC]  fizyczny wolumen dolarów napływających do kraju nie tylko wzrósł — nastąpił jego gwałtowny skok, który przebiegał równolegle z eskalacją wojen energetycznych.

Między styczniem a lutym 2026 roku przepływ kapitału netto w Stanach Zjednoczonych uległ całkowitej zmianie. W styczniu kapitał opuszczał Stany Zjednoczone z deficytem w wysokości 25 miliardów dolarów. W miesiąc później, w lutym, gotówka zaczęła napływać do USA — a nie wypływać — z nadwyżką w wysokości 184,5 miliardów dolarów — i to w okresie największego chaosu wywołanego przez USA w Rosji i na Bliskim Wschodzie.

To zmiana rzędu 209,5 mld dolarów w ciągu jednego miesiąca — coś niesłychanego.

Jeszcze bardziej wymowny jest fakt, że większość tego kapitału pochodzi od prywatnych inwestorów zagranicznych, a nie od rządów państw czy banków centralnych.

Tylko w lutym napływ kapitału prywatnego netto osiągnął 166,5 miliarda dolarów. Oznacza to, że ludzie decydują się na lokowanie gotówki w USA, ponieważ państwo pirackie sieje wszędzie tyle chaosu, że de facto wydaje się jedyną bezpieczną opcją.

Ten rekordowy kapitał prywatny dzieli się na dwa strumienie:

  • Połowa jest przeznaczana na zakup amerykańskiej ropy naftowej i gazu po cenach wojennych. Według amerykańskiego Biura Analiz Ekonomicznych [BEA] , całkowity eksport USA wzrósł o 4,2%, osiągając rekordowy poziom 314,8 mld dolarów w lutym 2026 roku. Wzrost ten był napędzany niemal wyłącznie przez dostawy przemysłowe i materiały, a sam eksport gazu ziemnego wzrósł o 1,3 mld dolarów w ciągu jednego miesiąca, ponieważ partnerzy starali się uzupełnić utracone dostawy z Bliskiego Wschodu i Rosji.

  • Pozostała połowa jest inwestowana w obligacje skarbowe, co pokazuje, jak bardzo ludzie zdają się wierzyć w dolara – nawet gdy Stany Zjednoczone ograniczają światowe dostawy energii. To kolejny dowód na to, jak bardzo Waszyngton jest odizolowany od chaosu, który sprowadza na wszystkich innych.

Firmy nie przenoszą się codziennie — więc gdy już znajdą się w Stanach Zjednoczonych, jest mało prawdopodobne, by w najbliższym czasie przeniosły się ponownie. Ich kapitał pozostaje zatem w obiegu gospodarczym USA, a firmy te będą prowadzić działalność wyłącznie w dolarach — co ponownie wzmocni pozycję dolara.

W rzeczywistości Stany Zjednoczone przenoszą na półkulę zachodnią nie tylko światowy korytarz energetyczny, ale także jego bazę przemysłową. Jedno naturalnie prowadzi do drugiego; działa to jak efekt domina, który wzmacnia pozycję petrogas-dolara.

Podsumowując, strategia ta jest dość makiaweliczna i działa kaskadowo.

  1. Po pierwsze, Stany Zjednoczone eliminują swoją zależność od innych, produkując tyle ropy i gazu, że są w stanie przetrwać burzę. Innymi słowy, mogą wszczynać wojny po drugiej stronie globu i nie odczuwać ich skutków.
  2. Następnie niszczy infrastrukturę wszystkich innych krajów, bezpośrednio lub pośrednio (np. Nord Stream, Ras Laffan), aby zmusić innych do kupowania energii ze Stanów Zjednoczonych.
  3. Jeśli ktoś próbuje sprzedawać własną ropę i gaz, aby ominąć sankcje nałożone przez Waszyngton, ładunek zostaje skradziony w trakcie transportu. Powoduje to wzrost światowych cen i zapewnia Stanom Zjednoczonym całkowity monopol na rynku.
  4. Sprawiając, że energia staje się niedostępna cenowo wszędzie indziej, amerykański sektor przemysłowy staje się z konieczności najbardziej konkurencyjny, zmuszając najsilniejsze zagraniczne firmy do przeniesienia się do Ameryki, podczas gdy pozostałe upadają.
  5. Wszystkie te mechanizmy wzmacniają amerykańską walutę i zmuszają świat do prowadzenia interesów na warunkach Waszyngtonu oraz do płacenia ogromnych kwot.

W przeszłości Stany Zjednoczone obalały rządy, aby przejąć ropę; dziś wykorzystują własną ropę, aby obalać rządy.

W przypadku wojny na Ukrainie Stany Zjednoczone nie potrzebowały przejmować kontroli nad rosyjską ropą i gazem u źródła. Dzięki sankcjom, sabotażom i piractwu udało im się wykluczyć Rosję z rynku oraz zmusić gigantów przemysłowych do przeniesienia się do Ameryki. Jeśli była to próba generalna, to plan się powiódł, a Stany Zjednoczone obecnie rozwijają tę strategię i rozszerzają ten model na skalę globalną.

Doskonałym przykładem jest osobliwy los Kataru. Firmy ExxonMobil i QatarEnergy — partnerzy w rafinerii Ras Laffan, której działalność została w marcu poważnie ograniczona — doskonale wiedziały, kiedy wycofać swoje aktywa z Bliskiego Wschodu i przenieść je do Stanów Zjednoczonych. 22 kwietnia świętowały one swoją pierwszą dostawę LNG z Golden Pass w Teksasie, gdzie Katar posiada większościowy, 70-procentowy udział. Można śmiało powiedzieć, że przy obecnych, wojennych cenach odzyskają wielokrotnie wszystko, co straciły w Zatoce Perskiej, a wszystko to przy bezpiecznej działalności w ramach amerykańskiego obiegu gospodarczego.

BRICS i dedolaryzacja

Co oznacza Petrogasdolar dla globalnego Południa?

Po sabotażu Nord Streamu w 2022 roku i sankcjach wobec Rosji, wielobiegunowość zaczęła się rozwijać z konieczności. Rosja przeniosła się na wschód, sprzedając ropę i gaz w rublach; widzieliśmy, jak gospodarki, systemy płatnicze (Mir, Szitab) i systemy bankowe (CIPS, SPFS, SEPAM) zostały połączone między Moskwą, Teheranem, Caracas i Pekinem.

W tym samym duchu Iran pobiera obecnie opłatę za bezpieczne przepłynięcie przez Cieśninę Ormuz, wycenianą w alternatywnych walutach, takich jak juan.

Wszystkie te posunięcia są właściwe z geopolitycznego punktu widzenia. Ale żeby dedolaryzacja zadziałała, handel musi być fizycznie możliwy. Nie można dopuścić, by Państwo Pirackie atakowało transportowane towary lub niszczyło przewożone surowce.

Strategia Stanów Zjednoczonych przeszła od jednostronnych sankcji do fizycznej wojny oblężniczej. Waszyngton nie ogranicza się już jedynie do wykluczania krajów z rynków zachodnich; uniemożliwia im fizycznie prowadzenie handlu między sobą.

To oblężenie nie ogranicza się do piractwa na morzu; obejmuje również blokadę konkurencyjnych korytarzy handlowych. Obalając rząd w Damaszku i niszcząc syryjskie porty w Latakii i Tartusie, Stany Zjednoczone upiekły kilka pieczeni na jednym ogniu:

  • Przejęły basen gazowy w Lewancie dla firmy Chevron
  • Wyeliminowały jedyne pro-palestyńskie państwo w świecie arabskim
  • Fizycznie odcięły Nowy Jedwabny Szlak od Morza Śródziemnego — szkodząc zarówno Chinom, jak i krajom Globalnego Południa.

W ostatnich tygodniach irackiemu ruchowi oporu udało się - po ponad dwóch dekadach - wyprzeć okupację NATO. Ma to kluczowe znaczenie dla Nowego Jedwabnego Szlaku, ponieważ iracka linia kolejowa miała bezpośrednio łączyć Azję z Morzem Śródziemnym. Jednak mimo że Irak poczynił postępy, wyzwanie to jest dalekie od zakończenia.

Zniszczenie amerykańskich baz lotniczych ma kluczowe znaczenie, ale to nie wystarczy. Ruch oporu musi zdać sobie sprawę, że Waszyngton odchodzi od modelu okupacji lądowej na rzecz modelu globalnego piractwa i blokad morskich. Ponieważ Stany Zjednoczone w coraz większym stopniu polegają na nalotach, blokadach i chaosie wywoływanym zdalnie, bazy lotnicze tracą na znaczeniu. Jeśli walka przeniesie się na wodę, strategia ruchu oporu również musi ulec stosownej zmianie.

Co Iran musi zrobić, aby wygrać

Z czysto teoretycznego punktu widzenia Iran, Rosja i Chiny mają jeszcze kilka strategicznych ruchów do wykonania:

  • Wykorzystać alternatywne źródła paliwa, których nie da się fizycznie przejąć ani sabotować.
  • Podjąć próbę unieszkodliwienia Marynarki Wojennej USA na poszczególnych teatrach działań (choć, jak widzieliśmy, blokada ma obecnie charakter globalny).
  • Dać Państwu Pirackiemu posmakować własnego lekarstwa — a mianowicie zaatakować jego rafinerie i tankowce.

W surowej logice teorii gier ostatnia opcja jest najskuteczniejszym posunięciem — ale też tym, które z największym prawdopodobieństwem wywoła III wojnę światową. Uważamy za oczywiste, że wrogie działania przeciwko kontynentalnej części Stanów Zjednoczonych automatycznie przekraczają czerwoną linię. To ujawnia głęboką asymetrię strategiczną: jak to się dzieje, że Waszyngton może podpalać rafinerie i atakować głowy państw, nie obawiając się przy tym odwetu?

Z jakichś powodów Rosja, Chiny i Iran nie zdołały stworzyć – i utrzymać – wiarygodnego odstraszania przed zachodnią agresją. Ale w tym momencie nie chodzi już o ropę ani o walutę, lecz o suwerenność. Arsenały nuklearne Chin i Rosji są praktycznie bezużyteczne, ponieważ nie wykorzystuje się ich, co samo w sobie jest niezwykłym paradoksem.

Od samego początku tej wojny Oś Ruchu Oporu walczyła z przeciwnikiem dziesięciokrotnie przewyższającym go siłą. Jednak mimo że zniszczyła zasoby warte miliardy, Marynarka Wojenna USA już przechodzi na model bezwzględnej blokady morskiej. Zniszczenie stacji radarowych czy pasa startowego to zwycięstwo taktyczne, ale nie powstrzymuje blokady morskiej naprzeciw Cieśniny Ormuz. Waszyngtonowi nie zależy, by obecne szlaki handlowe nadal istniały, nie mówiąc już o ich funkcjonowaniu. Niszczy je, aby przenieść światowy korytarz energetyczny na półkulę zachodnią – tworząc nowe morskie szlaki handlowe i politykę energetyczną na nadchodzące stulecie. Lód jeszcze nawet nie stopniał, a Amerykanie już blokują arktyczny szlak transpolarny.

Dla Państwa Piratów d, które obiecało zsyłać „śmierć i zniszczenie z nieba przez cały dzień”, żadna cena nie jest zbyt wysoka w dążeniu do tych celów — i dlatego Iran nie powinien lekceważyć amerykańskiej zdolności do stosowania przemocy.

Właśnie dlatego klęska militarna i klęska gospodarcza to nie to samo. Dopóki Iran i kraje Globalnego Południa będą walczyć ze Stanami Zjednoczonymi na ich własnym terytorium, nigdy nie pokonają Państwa Piratów.

Cała doktryna wojskowa Stanów Zjednoczonych polega na tym, by nigdy nie toczyć wojen na własnym terytorium, co ma na celu ochronę ludności i zaplecza przemysłowego. Ta sama logika stoi za przeniesieniem korytarza energetycznego. Przenoszą światową stolicę ropy i gazu na półkulę zachodnią z dokładnie tego samego powodu, dla którego toczą wojny na Bliskim Wschodzie: by chronić własny silnik imperialny, osłonięty dwoma oceanami.

Upokarzanie Stanów Zjednoczonych tysiące kilometrów od ich bazy przemysłowej miało już miejsce – w Wietnamie, Afganistanie, a teraz w Iranie – a mimo to imperium wciąż funkcjonuje, by dalej prowadzić swoją piracką działalność. Dopóki Wall Street będzie uważało się za nietykalne, imperializm amerykański będzie trwał.

Richard Medhurst
01/05/2026