This website will not display properly without JavaScript enabled - Ce site ne peut pas s'afficher correctement sans JavaScript - Strony nie wyświetlą się poprawnie bez JavaScript.

Dlaczego Walończycy odmawiali CETA

Piękna interwencja ministra-prezydenta Walonii, Paul Magnette, uzasadniającego odmowę zatwierdzenia CETA. Przemówienie w parlamencie walońskim, 16/10/2016.

Piękny, bo nieoczekiwany sukces demokracji w stosunku do arogancji Komisji Europejskiej i brukselskich lobby finansowo-politycznych.

Media polskie zadowoliły się informacją, że prezydent Kanady, Trudman nie zjawi się w Brukseli na podpisanie CETA.

Poniżej streszczenie przemówienia. Gdzie dziennikarze nie spełniają swojej roli, przydają się amatorzy.

***

Po pierwsze - nie chodzi jedynie o traktat CETA, chodzi o filozofie układów handlowych, jakie będą zawierane w najbliższych dziesięcioleciach.

Po drugie, mamy przywilej posiadania parlamentu regionalnego, który ma takie same prawa jak parlamenty państwowe. Gdybyśmy nie mieli tego przywileju, nie byłoby w tej chwili na sali ekip telewizyjnych z 4 krańców Europy, i nikt nie interesowałby się małą Walonią.

Ponosimy z tego tytułu szczególną odpowiedzialność.

Sztuką polityki jest umiejętność wykorzystania odpowiedzialności. "Przymknijcie oczy", jak sugerowali niektórzy, "ratyfikujcie CETA i przechodzimy do następnego tematu".
Zignorować pracę, którą wykonaliśmy tutaj, to zakwestionować sens istnienia tego parlamentu. Po co parlament i po co praca parlamentu, skoro miałoby się ratyfikować wszystko, co wpływa ?
Gorzej — pociągać spłuczkę po debatach, które miały miejsce, to zrezygnować z władzy, którą posiadamy, i dzięki której możemy uzyskać koncesje zgodne z oczekiwaniami ludności.

Nie jesteśmy przeciwni wymianie handlowej, ani Kanadzie. Gdyby można oszczędzić nam podobnych uproszczeń, zyskalibyśmy na czasie i na jakości rozmów, zarówno z partnerami europejskimi, jak i z Kanadą.

Kanada jest zaprzyjaźnionym krajem. Żałujemy wręcz, że ZASADA CZUJNOŚCI DEMOKRATYCZNEJ trafiła na traktat z Kanadą (z którą handlujemy zresztą znakomicie i bez CETA). I wcale nie jesteśmy w trakcie zamykania się w skorupce, jak twierdzą niektórzy. Nie oznacza to jednak, że zaakceptujemy wszystko rezygnując z krytycznej analizy i z powierzonej nam przez społeczeństwo władzy. Pewne punkty CETA nie podobają się nam. Nie podoba się nam również, kiedy rozmowy na ten temat zabarwiają się groźbami represji... ani kiedy pojawiają się w nich obelgi... To niegodne debaty demokratycznej.

Nasze opory są znane - istnieje poważny problem w sposobie negocjowania traktatów. Ci, którzy tego nie rozumieją, przyczyniają się do kryzysu, jaki mieliśmy 15 lat temu, w stosunku do multilateralizmu, kiedy to WTO ogłosiła "otwieramy cykl multilateralnych porozumień MOP... cudownych, ale tajnych... dla NGO urządzimy kącik na końcu korytarza... będą mogły łudzić się, że uczestniczą... od czasu do czasu pomachamy im łapką i zapytamy, czy nie potrzebują kawy..."

Takie podejście nigdy nie będzie funkcjonowało. Nie przypadkiem negocjacje WTO utknęły w martwym punkcie 15 lat temu. Dlatego przecież szukamy dzisiaj porozumień bilateralnych w których reguły gry - społeczne, środowiskowe, kulturalne - byłyby zakodowane lepiej, niż w owych porozumieniach multilateralnych. I dlatego Europa - jeśli chce liczyć się na świecie - powinna stawiać poprzeczkę wysoko.

Nie chodzi o wyrzucanie różnych CETA do kosza. Bez nich i tak mamy to, co już istnieje - wielkie koncerny międzynarodowe, których dochody przekraczają PKB wielu państw Unii... którym wydaje się, że mogą narzucać państwom reguły gry... które odwołują się do "sprywatyzowanej sprawiedliwości", albo szantażują państwa wycofaniem inwestycji... Takie są dzisiejsze realia, i tego chcielibyśmy uniknąć definiując reguły gry - normy społeczne, ekonomiczne i środowiskowe - na skalę światową.

Aktualne normy nie pojawiły się z dnia na dzień, były wynikiem długich procesów i walk społecznych. Jeśli chcemy, żeby istniały, obowiązywały i były trwałe, należy negocjować poważnie — tak, aby te normy mogły stać się standardami światowymi. I to jest prawdziwa stawka CETA, który jest traktatem nowego typu. Móc powiedzieć w przyszłości : "proszę, oto standardy Unii Europejskiej. Jeśli chcecie z nami handlować, bierzcie je pod uwagę". To główna stawka.

Negocjacji typu CETA nie można prowadzić tradycyjnymi metodami. "Sposób myślenia, który zaowocował problemami w przeszłości, nie może przynieść rozwiązań na przyszłość" mawiał Albert Einstein. Sposób prowadzenia negocjacji musi zmienić się. W eseju "W kierunku wiecznego pokoju" Emanuel Kant pisał, cytuję : "Wszelkie działania związane z prawami innych ludzi są błędne, jeśli maksymy z których wynikają, nie nadają się do propagowania." Inaczej mówiąc wszystko, czego nie musimy ukrywać nie powinno być ukrywane. Esej Kanta stał się bazą prawa międzynarodowego.
Jeśli w CETA naprawdę nie ma nic do ukrywania, jeśli naprawdę jest dobry dla wszystkich firm, dla rolników, dla usług/świadczeń państwowych, dla wzrostu gospodarczego, TO DLACZEGO BYŁ NEGOCJOWANY W TAJEMNICY ?

Ta fundamentalna sprzeczność była stosowana od początku. Przecież nie obudziliśmy się po 10 latach pertraktacji z ręką w nocniku !

Upoważnienie do pertraktacji zostało przyznane Komisji Europejskiej w 2009, w oparciu o 20 stron tekstu, który określał ramy i cel.
Pomiędzy 2009 i 2015, komisja negocjowała, ale nie zdawała relacji z postępów rozmów. Po czym nagle, w 2015, "dzień dobry, wszystko jest gotowe, prosimy o szybką ratyfikację"...
Z 20 stron zrobiło się 1600 stron...

Trudno zgadzać się z podobnym podejściem do demokracji.

Od września 2015, od kiedy mogliśmy zapoznać się z tekstami, alarmowaliśmy. Oszczędzę Wam wyliczanki niezliczonej ilości kontaktów, które mieliśmy od przeszło roku. Wspomnę jedynie, że 18/9/2015 poinformowałem kanadyjskiego ministra stosunków międzynarodowych, iż mamy problemy z CETA ; i że 2/10/2015 udałem się do biura pani Malmström, komisarza europejskiego od spraw handlu, i wyjaśniłem jej jasno, jakie mamy zastrzeżenia do CETA.
Żadnego echa !

Pierwsze spotkanie wewnątrz belgijskie na temat CETA miało miejsce dopiero 6/7/16 ! Pomiędzy październikiem 2015 i lipcem 2016, czyli przez 10 miesięcy, nie działo się NIC !!! I nagle, w lipcu 2016, raczono dostrzec, że Walonowie wyglądają na zdeterminowanych, i że trzeba będzie zacząć rozmawiać z nimi.

Zatelefonowałem wówczas do premiera Kanady mówiąc, że rozumiem, iż trudno renegocjować wszystko od początku, niemniej istnieje parę punktów, które potrzebujemy przedyskutować i dorzucić do projektu CETA w dowolnej — byle wiążącej prawnie — formie, typu Deklaracji Interpretacyjnej. "Dlaczego nie", odpowiedział... tyle, że pierwsze elementy owej Deklaracji pojawiły się — i to jedynie ustnie — dopiero czwartego października !!! — wraz z sugestią, abyśmy ustosunkowali się do nich do jedenastego, a najpóźniej do osiemnastego października jako, że "już jesteśmy spóźnieni"...
Pisemny zarys dokumentu przysłano nam siódmego października... i do dzisiaj otrzymujemy "uzupełnienia" do niego... Oto fragment... oto jeszcze jeden... skończycie mówiąc "zgoda"...

Tak nie może być ! Powiedziałem to wczoraj Hollande, Junkers'owi i wszystkim, którzy do mnie telefonowali. Walonia chce dyskutować, ale na spokojnie - przy stole i z poszanowaniem reguł demokracji.
Do dzisiaj nie otrzymałem odpowiedzi.

Nie jesteśmy odosobnieni. Tyle, że jak zwykle w polityce, każdy czeka, kto wychyli się pierwszy. Jako, że pierwszy, który wychyla się, to ten na którego spadają gromy... pozostali nie potrzebują już wtedy niczego robić jako, że proces ratyfikacji i tak został sparaliżowany... Klasyczne gierki polityczne...

Zapewniam, że zastrzeżenia do CETA istnieją przynajmniej w 4-5 państwach członkowskich, i że Komisja Europejska wie o tym.

Kiedy mówimy, że mamy problem z ICS, systemem arbitrażowym , również nie jesteśmy osamotnieni. Przeczytajcie wczorajsze Orzeczenie niemieckigo Sądu Konstytucyjnego, które mówi, że, owszem, Niemcy mogą podpisać CETA, ale nie mogą podpisać systemu arbitrażowego ICS, więc nie może on dotyczyć Niemiec nawet przejściowo. Niemiecki Sąd Konstytucyjny jest instytucją, która liczy się w Europie. Jeśli orzeka w ten sposób oznacza to, że mała Walonia nie jest jedyną dla której ów system arbitrażowy stanowi problem. Niemieckie orzeczenie podkreśla dokładnie to samo pełzające ryzyko prywatyzacji wymiaru sprawiedliwości.

Kiedy mówimy, że Deklaracja Interpretacyjna jest pełna dobrej woli - jesteśmy szczerzy jako, że pokrywa się ona z naszymi oczekiwaniami, które odnoszą się do praw człowieka, odrębności kulturowej, ochrony środowiska, prawa pracy, możliwości regulacji i innych... "innych" ponieważ jak już powiedziałem, nowych stron przybywa codziennie. Wszystkie te elementy prowadzą w dobrym kierunku. Niemniej, w stanie aktualnym, Deklaracja Interpretacyjna nie dostarcza nam wystarczających gwarancji. Powinna być klarowniejsza i jednoznaczna.

To komunikat, który chcemy przekazać odmawiając aktualnie ratyfikacji CETA.
Politycznie nie jest to łatwe, rzecz jasna. Z jednej strony ponosimy ryzyko odizolowania się od społeczeństwa, z drugiej - ryzyko izolacji międzynarodowej. Niemniej możemy powiedzieć głośno na jakich warunkach podejmiemy ponowne pertraktacje. Wydaje mi się, że na tym polega odpowiedzialność polityczna.

Deklaracja Interpretacyjna nie spełnia dzisiaj warunków, zatem zgodnie z tym, co obiecałem niniejszemu parlamentowi, nie dam ministrowi federalnemu zgody na podpisanie CETA w imieniu Belgii. Nie jest to definitywna odmowa. Traktuję ją jako etap. Żeby władze Europy posłyszały, iż społeczności mają prawo do głosu, i że należy to szanować.

Mamy również nadzieję, że nasza decyzja pozwoli na odbudowanie zaufania społeczeństwa do jego elit politycznych.


Projekt Gutenberg - 'W kierunku wiecznego pokoju' Emmanuel Kant :
"Perpetual Peace" by Immanuel Kant, Appendix II, p.185
"All actions relating to the rights of other men are wrong, if the maxims from which they follow are inconsistent with publicity"


[Aktualizacja z 27/10/2016] :
Federalny rząd belgijski zaproponował rozwiązanie, które Walonia zaakceptowała :
http://info.arte.tv/fr/ceta-letat-federal-belge-trouve-un-accord-avec-la-wallonie
...nie podejrzewam, aby owo rozwiązanie obejmowało pozostałych członków Unii Europejskiej.


[Aktualizacja z 28/10/2016] :
Możliwe, że to, co wygrała Walonia przysłuży się wszystkim Europejczykom :

Dziękuję wszystkim za wsparcie. Dodało mi energii i odwagi w tych bardzo trudnych chwilach. Dzięki temu wsparciu mogłem wytrzymać naciski i stawiane mi ultimata. Dziś możemy powiedzieć, że walka była opłacalna.
To bardzo ważne osiągnięcie. Nigdy nie będzie już mowy o prywatnych arbitrażach w podobnych umowach handlowych. Postaramy się, aby normy społeczne, środowiskowe i usługi państwowe były chronione.
Stanie się to nową regułą, co oznacza, że nigdy już nie zaakceptujemy traktatu, który nie będzie przynajmniej równie wymagający jak ten. Ponadto — a raczej przede wszystkim — dzięki Wam, dzięki mobilizacji obywatelskiej, dzięki tej wielkiej debacie parlamentarnej, negocjowanie porozumień nie będzie przeprowadzane w dotychczasowy sposób. Nie będzie już traktatów negocjowanych w tajemnicy. Będą negocjowane demokratycznie i konsultowane z obywatelami.

Źródło : FB Paul Magnette 

Trzymajmy kciuki, aby tak się stało !