zofia beszczyńska

Smok

Kiedyś pożerał królewny i walczył z rycerzami ; teraz, maleńki i leniwy, wygrzewa się na ciepłym od słońca kamieniu.
Przestraszony, umyka prędzej niż myśl, ale zostaje jego cień, dużo bardziej opieszały.
Gładzę go opuszkami palców i wyraźnie czuję twarde łuski grzbietu.

Poprzedni | Następny

Menu Zofi Beszczyńskiej: