słowiki
słowiki
nie płaczą za nikim
tylko po niebie błękicie
żalą się skrycie
przykryte kopułą zieleni
łkają : może się co odmieni ?
do nocy po nocy
wypłakują oczy
że wiosna przemija
i lato
skarżą się piosnką skrzydlatą
lecz za dnia milkną szczęśliwe
pełne słonecznych zadziwień