Bazyliszek
Podobno czai się na dnie każdego lustra. Ma kocie oczy i kosmatą twarzyczkę smutnego diabła. Czasami tylko się ożywia : rozkłada kogucie skrzydła i pieje ochrypłym głosem, jakby chciał obudzić słońce.
Lecz wtedy lustro pęka, a on ginie gdzieś bez śladu.