zofia beszczyńska

zanurzając się w miasto...

zanurzając się w miasto wnikam w sen
jak w Bramę
i choć uliczki wciąż uciekają przede mną
wiem że są
na właściwych miejscach
ludzie po nich mijają jak kamienne cienie

ze śpiewu ptaków rodzi się Księżyc
z Księżyca rodzi się rzeka
z rzeki rodzą się ptaki

i tylko ja
zostaję na papierze
przebita stalówką jak skrzydłem

Poprzedni | Następny

Menu Zofi Beszczyńskiej: