zofia beszczyńska

okazujesz mi pogardę nazbyt...

okazujesz mi pogardę nazbyt jawnie
nawet deszcz na twej twarzy jest moją winą
za dużo czasu w którym świeci słońce

ja długimi krokami pokonuję przestrzeń
między skrzydłem świtu a modlitwą nocy
śniegiem przeglądającym się w zastygłej wodzie
a oknem w niebie jak zielony księżyc

między mną
a mną

botaniczny ogród rośnie z twojej skóry
wąskie oczy zmieniają się w owoce
lecz okna w górze ani tego w dole
nie dotknie zgnilizna

przestrzeń między snem a snem
jest nie do pokonania

Poprzedni | Następny

Menu Zofi Beszczyńskiej: