któregoś dnia słońce spadnie...
któregoś dnia słońce spadnie jak dojrzały liść
wreszcie wyrwany na wolność
zostanie nam czułość błota
tłusta wilgoć w zakamarkach nocy
przebłyski dziwnych oczu
i bracia nasi wrony
w lśniących garniturach
tuż przed progiem
Przejścia