zofia beszczyńska

któregoś dnia słońce spadnie...

któregoś dnia słońce spadnie jak dojrzały liść
wreszcie wyrwany na wolność

zostanie nam czułość błota
tłusta wilgoć w zakamarkach nocy
przebłyski dziwnych oczu

i bracia nasi wrony
w lśniących garniturach

tuż przed progiem
Przejścia

Poprzedni | Następny

Menu Zofi Beszczyńskiej: