Pan Nieboraki
Był sobie raz pan, który był bardzo dziwny. Ubierał się spodenki w kropki, krawaty jak motyle, a zamiast normalnej czarnej, szarej lub brązowej teczki, jak inni panowie, nosił różowy wiklinowy koszyk. Wszystkich pięknie, z daleka i głośno pozdrawiał, i dlatego ludzie mówili o nim Pan Dzieńdobry. Ale naprawdę nazywał się Nieboraki.
Mieszkał zupełnie sam w wielkim domu. Zupełnie sam, jeżeli nie liczyć myszy pod podłogą, nietoperzy na strychu i pająków we wszystkich zakamarkach (dzięki tym pająkom u pana Nieborakiego nie mieszkały muchy, ale to już całkiem inna historia), a także jeszcze kogoś, ale o tym będzie mowa później. Na razie najważniejsze jest to, że pan Nieboraki był niezwykle wprost roztargniony. Mogę was zapewnić, że nigdy nie widzieliście nikogo co najmniej w połowie tak roztargnionego jak on, i że choćbyście się nie wiem jak starali, nigdy nie będziecie nawet w ćwiartce podobnie roztargnieni!
Na przykład pan Nieboraki nie tylko zapominał sprzątać i zmywać po jedzeniu, ale najczęściej w ogóle nie pamiętał, że musi jeść, nie mówiąc już o zrobieniu zakupów. Oczywiście też, choć miał wiele pięknych kwiatków w doniczkach, prawie nigdy nie myślał o ich podlewaniu. Często również myliła mu się noc z dniem i gdy widział wschodzące słońce, przychodziło mu nagle do głowy, że chyba znów o czymś zapomniał. A zapomniał, oczywiście, że zaraz po Dobranocce (albo po Dzienniku, gdy był w lepszej formie) powinien był położyć się spać. Pan Nieboraki bowiem chodził spać z kurami, mimo że żadnych kur w domu nie miał. Dziwne, prawda? Ale przecież wiecie, że pan Nieboraki był bardzo dziwny!
Nie zawsze się tym specjalnie martwił, ale od czasu do czasu - na przykład około Bożego Narodzenia, Wigilii albo Święta Kwiatu Paproci (zapytajcie Waszych Rodziców, kiedy to jest) - owszem. I w takich dniach (albo nocach) przychodziły mu do głowy różne pomysły, jak sobie poprawić życie. Na przykład - dręczył się kiedyś - to okropnie niesprawiedliwe, że jedzenie samo nie sprząta po sobie! Tylko czeka na mnie, a jak ja mam mieć do głowę wszystkiego! I wyszorować zęby, i wyczyścić buty (pamiętając przy tym, żeby nie pomylić past!), i zawiązać krawat na szyi, i zapiąć szelki u spodni (pamiętając przy tym, żeby nie pomylić krawata z szelkami!), że nie wspomnę o podlewaniu kwiatków! (Kwiatki w tym momencie zaczęły się śmiać przysłaniając sobie usta liśćmi, ale o tym będzie później). A odkurzanie, żeby pająki miały więcej miejsca na pajęczyny? A zostawianie okruszków dla myszy? A przeganianie muzyki, żeby nie zagnieździły się w niej Muzyczne Koty? (Teraz pan Nieboraki trochę przesadził, ale wiecie przecież, że był bardzo dziwny!). I tak dalej, i tak dalej...
W tym momencie Panu Nieborakiemu zrobiło się okropnie smutno i chybaby zaczął od tego płakać, gdyby nagle nie usłyszał szelestu. A to z kątów i szpar zaczęły wychodzić do niego Krasnoludki, zwane także Skrzatami. Niektóre z nich były trochę podobne do myszy i może dlatego pan Nieboraki nigdy przedtem nie zwrócił na nie uwagi. Otoczyły go kółkiem, zaczęły tańczyć i śpiewać.
Śpiewały o tym, jak im dobrze u pana Nieborakiego i jak go strasznie, ale to strasznie lubią. Może dlatego, że zostawia im okruszki i rozlane mleko na stole, a może że opowiada sam sobie na głos bajki, których one tak lubią słuchać. Albo że chodzi w motylich krawatach i kamizelkach jak letnie łąki, a w wannie puszcza tęczowe bańki. A może - że chodzi spać z kurami, a rano ogląda wschody słońca, które jak wiadomo, Krasnoludki też ogromnie lubią... I od słowa do słowa, okazało się, że pan Nieboraki nie ma żadnych, ale to żadnych powodów do zmartwień. Bo kiedy jednak, zmęczony, pójdzie wreszcie spać - nieważne, w łóżku czy w fotelu, w dzień czy w nocy - Skrzaty wychodzą z kątów i szpar i dokładnie sprzątają całe mieszkanie. I tak będzie zawsze, nawet do końca świata, byle tylko pan Nieboraki nic a nic się zmieniał!
A co z kwiatami? - zapytacie. No cóż, kwiaty już dawno nauczyły się dbać o siebie. Same chodzą do zlewu, odkręcają wodę i piją, ile im się chce. A potem wracają na miejsce i udają, że nic, ale to nic o niczym nie wiedzą.