zofia beszczyńska

O księciu Filipie, dziewczynce Marysi i smoku bez imienia

Był sobie raz młody, przystojny i bogaty książę imieniem Filip, któremu nic nie brakowało do szczęścia. Miał wspaniały pałac i jeszcze wspanialszy ogród ze stu fontannami, wielu przyjaciół i jeszcze więcej zwierząt - a jednak nic go nie cieszyło, nic nie mogło wywołać uśmiechu na jego twarzy.

O jego względy zabiegały najpiękniejsze księżniczki świata; na próżno, żadnej z nich nie chciał zaszczycić nawet spojrzeniem. Martwili się tym jego przyjaciele, martwili dworzanie i poddani. Wszyscy uważali, że tylko szczęśliwa miłość mogłaby wyleczyć Filipa z jego smutku. A poza tym wiadomo przecież, że każdy książę powinien mieć żonę!

Tymczasem mijały miesiące i lata i wszyscy powoli tracili nadzieję, że coś się zmieni, gdy nagle, któregoś dnia...

Nagle, któregoś dnia zdarzyło się, że Filip zobaczył na spacerze pewną dziewczynkę. Dziewczynka, która miała na imię Marysia, nie zauważyła go, bo akurat bawiła się ze swoim kotem Pipkiem. Ale książę wcale się tym nie przejął. Podszedł do Marysi i jakby nigdy nic zaproponował, żeby została jego żoną! Niestety spotkała go przykra niespodzianka: Marysia tylko się uśmiechnęła i pokręciła przecząco głową.

Wydawało się, że Filip wpadnie w straszny gniew. Najpierw zbladł, potem zzieleniał i nadął się tak, że ledwo nie pękł. Aż w końcu pękł rzeczywiście! I co się okazało? W miejscu, gdzie przed chwilą stał młody, przystojny i bogaty książę, teraz rozpościerał swe zwaliste cielsko ogromny, straszliwy, pokryty zieloną łuską smok! Otworzył szeroko paszczę, jakby chciał połknąć nie tylko dziewczynkę Marysię z jej kotem Pipkiem i całą swą świtę, ale i własny kraj, jak długi i szeroki... lecz tylko przeraźliwie zaryczał. Ryczał i ryczał i nie mógł przestać, aż wszyscy się zorientowali, że to nie ryk, ale śmiech! Oczy smoka błyszczały wesołością, jakiej nikt nigdy nie widział u niego, gdy był jeszcze księciem.

Okazało się, że kiedyś zła czarownica, z którą smok nie chciał się ożenić, za karę przemieniła go w księcia, w którym od razu musiała się zakochać każda kobieta. Ale dopiero ta, która by go nie chciała, mogła zdjąć z niego zaklęcie. I tak się właśnie zdarzyło!

Ale to jeszcze nie koniec. Powoli cały kraj Filipa razem z jego pałacem, ogrodem, przyjaciółmi i zwierzętami, również stał się tym, czym był poprzednio: ogromnym lasem i górą, gdzie smok miał swą jaskinię. Ocalała tylko dziewczynka Marysia, która odczarowała smoka - i oczywiście jej kot Pipek.

Smok i Marysia bardzo się zaprzyjaźnili, zawsze bawili się razem i razem chodzili na spacery. Aż w końcu smok stał się tak mały jak zwykła zabawka i na stałe zamieszkał w domu dziewczynki. I teraz nikt się nie domyśla wielkiej tajemnicy, która ich łączy.

Powiecie może, że to wszystko nieprawda? Że nigdy nic takiego nie mogłoby się zdarzyć? Ale ja wcale nie wymyśliłam tej historii. Znam ją stąd, że dziewczynką Marysią jestem ja sama.

Poprzedni | Następny

Menu Zofi Beszczyńskiej: