O dwóch słoikach i jednej musze
Pewien pusty słoik szedł sobie ulicą, aż spotkał inny, który był pełen dżemu.
- Cześć, słoiku z dżemem! - pozdrowił go.
- Cześć, pusty słoiku! - odpowiedział mu tamten.
I poszły dalej razem, trzymając się za ręce.
Szły, szły, aż zrobiło się im bardzo gorąco, bo to było latem. Pusty słoik zdjął z siebie pokrywkę i zaczął się wachlować. Słoik z dżemem zaczął mu zazdrościć.
- Ale masz fajnie! - mówił. - Ja tak nie mogę. Muszę się męczyć z tym dżemem.
- Ale ty za to możesz sobie zjeść trochę dżemu, kiedy jesteś głodny - podpowiedział mu pusty słoik.
Słoik z dżemem ucieszył się, chociaż nie za bardzo, bo na razie wcale nie chciało mu się jeść, tylko mu było gorąco. Na domiar złego, kiedy tylko uchylił pokrywki, żeby się trochę ochłodzić, wpadła mu do środka mucha i zaczęła brzęczeć. Nie dość, że wyjadała mu dżem, to jeszcze marudziła, że jest za mało słodki. Słoik z dżemem bardzo się zdenerwował.
- Tylko spokojnie - powiedział pusty słoik, który miał dobre serce - zaraz ci pomogę. Zacznę wyjadać ci dżem, a wtedy mucha przestraszy się i odleci. A tobie przy okazji zrobi się trochę lżej.
Niestety mucha nie dała się tak łatwo przepędzić. W dodatku ze złości brzęczała jeszcze głośniej, używając brzydkich wyrazów. Słoiki, chcąc nie chcąc, wspólnymi siłami musiały zjeść cały dżem. Najadły się tak, że omal nie popękało im szkło. Ale czego się nie robi, żeby pozbyć się muchy, no i pomóc koledze.
Przez te wszystkie przeżycia oba słoiki bardzo się zmęczyły i postanowiły uciąć sobie drzemkę pod płotem. Tylko że mucha ciągle nie chciała od nich odlecieć, bo już się zdążyła do nich przyzwyczaić. I tak brzęczała nad nimi, cała umazana dżemem, i tak ich wachlowała skrzydłami, iż słoikom przyśniło się, że także zamieniają się w muchy. I tak im się spodobał ten sen, że wcale już nie chciały się obudzić. Mogły powiewać skrzydłami i mogły jeść dżem, ile tylko dusza zapragnie. I wcale się nie bały, że zgubią nakrętki albo że ich ktoś stłucze. A także, oczywiście, mogły fruwać.
Dlatego prawdopodobnie śpią sobie do tej pory, kołysani brzęczeniem dżemowej muchy. A może rzeczywiście zamieniły się w muchy i razem z prawdziwą muchą odleciały gdzieś nie wiadomo gdzie.
Może i teraz całą trójką fruwają pod niebem, szukając dżemu na podwieczorek.